Nowe Horyzonty Podologii.
To, czego nie da się zaplanować w agendzie
Są wydarzenia, które ocenia się po programie. Po liczbie prelegentek, po tematach, po slajdach. A są takie, które ocenia się po tym, co zostaje w człowieku, gdy gasną już światła na sali i wszyscy rozjeżdżają się do domów.
Nowe Horyzonty Podologii były tym drugim rodzajem
Mogłabym napisać Wam, ile osób było na sali. Wymienić tematy, które poruszyłyśmy. Ale to byłoby najmniej ważne. Bo tego, co naprawdę wydarzyło się 14 czerwca w Warszawie, nie było w żadnej agendzie.
Była atmosfera, której nie da się zaprojektować.
To, co dało się poczuć na sali.
Wiecie, co mnie najbardziej poruszyło? Otwartość.
Otwartość na nowe rozwiązania. Chęć nauki. Gotowość, żeby przez chwilę odłożyć to, co już się wie, i posłuchać, że coś można zrobić inaczej. Czerpanie inspiracji od siebie nawzajem, bez rywalizacji, bez udowadniania kto wie lepiej.
Były wspólne rozmowy w przerwach, które czasem dają więcej niż niejeden wykład. Było wsparcie. Było wzajemne zrozumienie, którego w naszym środowisku tak często brakuje.
I to chyba właśnie to słowo zostało we mnie najmocniej. Zrozumienie.
Dlaczego tak często tracimy zaufanie do siebie?
Bo umówmy się, w naszej branży łatwo je stracić.
Tak często staramy się sprostać czyimś wyobrażeniom. Robić tak, jak ktoś powiedział, że trzeba. I gdzieś po drodze gubimy zaufanie do samych siebie i do tego, co robimy. Bo ktoś nam powiedział, że to jest źle. Ale nie powiedział dlaczego.
Hasła „musisz” i „powinnaś” potrafią zablokować nas zanim w ogóle spróbujemy. Zanim sprawdzimy, czy nasz własny pomysł by się obronił. A przecież nikt nie powiedział, że będzie źle. Po prostu ktoś powiedział, że ma być inaczej, niż my to czujemy.
Tymczasem rozwój nie polega na bezbłędnym powtarzaniu cudzych schematów. Rozwój to próby. To poszukiwanie innych, nowych rozwiązań. To doświadczanie. To czerpanie przyjemności z tego, co robimy i jak to robimy.
To wszystko dało się poczuć na sali Nowych Horyzontów. I dlatego to wydarzenie było dla mnie wyjątkowe.
Podziękowania
Ewa i Natalia. Dziękuję.
Muszę poświęcić osobne miejsce dwóm osobom.
Ewa Hofman i Natalia Klimiuk, dziękuję Wam za wspaniałe wystąpienia.
Dla tych, którzy nie wiedzą, powiem coś, co dla mnie ma ogromne znaczenie. To były ich pierwsze publiczne wystąpienia po ukończeniu Akademii Instruktorów. Pierwsze. I patrząc na nie na scenie, czułam dumę, której trudno nie okazać.
Bo to pokazuje coś ważnego. Że wszystko jest w zasięgu naszej ręki. Szybciej, niż nam się wydaje. Jeśli tylko poświęcimy temu czas, uwagę i odpowiednio się przygotujemy.
Nie trzeba czekać latami na „ten właściwy moment”. Czasem wystarczy decyzja, że zaczynamy, i ktoś, kto pokaże drogę.
Dziękuję Wam wszystkim.
Każdej osobie, która 14 czerwca wybrała spędzić ten dzień z nami. Każdej, która przyjechała z otwartą głową i sercem. Która rozmawiała, słuchała, dzieliła się.
To Wy stworzyłyście tę atmosferę. Ja tylko przygotowałam salę.
Do zobaczenia na kolejnych Nowych Horyzontach.
Ania
